Praktyczny punkt widzenia tworzenia webinaru część I – Przygotowania

with Brak komentarzy

Całkiem niedawno, bo w zeszłym tygodniu, miałam okazję poprowadzić dwa webinary wspomagające wiedzę sprzedażową w kontekście jednego z produktów, oferowanych przez firmę, w której pracuję.

Mniejsza z tym, jaka była konkretna tematyka, bo jest to wiedza tajemna 😉 Natomiast cały proces przygotowania i prowadzenia webinaru jest dość uniwersalny, więc chętnie się nim z Wami podzielę.

 

1. A jaki masz pomysł?

Przyznam się szczerze – nie znoszę tego etapu, bo zwykle pomysły wpadają mi w najmniej odpowiednim momencie. W tym wypadku to była czwarta w nocy, w efekcie czego reszta nocy była nieprzespana.

Jednak brak snu nie był na darmo – miałam już zarys całego webinaru i wizję, co ja w ogóle chcę powiedzieć i jak to ma pomóc.

Zresztą, moje najlepsze i najbardziej efektywne szkolenia zwykle były efektem takiej oto nagłej inspiracji. Dlatego zawsze, ale to zawsze – zapisuj swoje pomysły na szkolenia. Nigdy nie wiesz, kiedy się przydadzą.

 

2. A kto będzie tego słuchał?

Gdy już masz pomysł, zastanów się, do kogo jest skierowany webinar i jaką wiedzę w temacie posiada. U mnie było o tyle trudniej, że nasi pracownicy posiadają teoretyczną wiedzę sprzedażową na różnym poziomie i musiałam się wstrzelić w złoty środek.

Dlatego, zanim przeszłam do konkretnych przykładów, zrobiłam wstęp, porządkujący ten wycinek wiedzy teoretycznej, z którego chciałam skorzystać. Dzięki temu chciałam uzyskać dwie rzeczy:

  1. Osoby o mniejszej wiedzy teoretycznej zostaną zaznajomione z założeniami, które chciałam zastosować w praktyce.
  2. Osoby o większej wiedzy będą miały okazję „załapać” mój tok myślenia i logikę.

I nie przewidziałam jednego, co przy okazji uzyskałam: osoby o największej wiedzy aktywnie włączały się na czacie i podrzucały świetne uzupełnienia z własnego doświadczenia – to było coś! Co przy okazji mogę dodać jako wskazówkę na późniejszym etapie: aktywizuj grupę do wzajemnej pomocy.

 

3. A ile masz czasu?

Określ, ile masz czasu i do tego dostosuj materiał. Nigdy odwrotnie ;)Ja zaplanowałam sobie około godzinę. Prezentacja wraz z przykładami zajęła mi około 40 minut, więc miałam zapas czasu.

W rzeczywistości, jeden webinar trwał pięćdziesiąt minut, a drugi godzinę i pięć minut. Przyczyną różnicy w czasie było to, że podczas drugiego miałam problemy techniczne i dwa razy rozłączyło mi połączenie z Internetem 😉 Poza tym, za drugim razem pojawiło się sporo przykładów ze strony uczestników i moich komentarzy do nich.

 

4. A co z prezentacją i materiałami szkoleniowymi?

To zależy od Twoich założeń i samego tematu. Ja lubię, gdy podstawą moich webinarów jest prezentacja, żebym nie czuła się jedynym aktorem na scenie. Poza tym, daje mi to też możliwość udostępnienia tej prezentacji uczestnikom i dzięki temu nie muszę tworzyć dodatkowych materiałów – piekę dwie pieczenie na jednym ogniu.

Natomiast w tym przypadku, oprócz prezentacji, stworzyłam skrót informacji i kartę pracy z ćwiczeniami. Zrobiłam tak, ponieważ zależało mi, żeby te materiały dotarły do szerszej grupy osób, niż tylko uczestnicy webinaru – bo też do ich podwładnych.

Jednak polecam zastosowanie różnorodności w Twoich materiałach. Wiadomym faktem jest to, że ludzie mają problem z koncentracją nad jedną rzeczą dłużej niż 20-30 minut, więc stosowanie filmu, animowanego wykresu czy krótkiej ankiety może być pomocne na przyciągnięcie ich uwagi w trakcie webinaru.

Ale o tym powiem nieco więcej następnym razem.


Jeżeli interesuje Cię temat webinarów, zapraszam Cię do Części II – Jak nie dostać ataku paniki w trakcie?
Piszę w niej o kilku sposobach na uniknięcie zbędnego stresu, gdy prowadzisz szkolenia w tej formie lub po prostu nie lubisz wystąpień. Są osobiście sprawdzone przeze mnie, a muszę Ci powiedzieć, że nie przepadam za wystąpieniami publicznymi i zawsze mam przed nimi tremę. Idealny profil na trenera, prawda? 🙂
Napisałam również Część III – Utrzymanie uwagi słuchaczy, gdzie opisuję wskazówki, z których sama korzystam w trakcie webinarów, żeby uczestnicy nie zasnęli w ich trakcie, ale zalecam Ci zostawienie jej sobie na deser.

Jak tam Wasze przygotowania? Co byście dodali od siebie? Na co Wy zwracacie uwagę?

Jeśli spodobała Ci się treść, podaj dalej:

Zostaw Komentarz