fbpx

Oni nadal nie rozumieją, a przecież to oczywiste!

with Brak komentarzy

Dwa proste słowa, które śnią się po nocach nie jednemu nauczycielowi, trenerowi, szkoleniowcowi, a nawet rodzicom, którzy pomagają dziecku przygotować się do klasówki.

Nie rozumiem!

Gdy słyszysz je pierwszy raz, sprawa jest oczywista: nie dotarło jeszcze, zdarza się. Tłumaczysz drugi raz od początku. Za czwartym razem zaczyna Cię to irytować. Za siódmym już obie strony mają dość. Ty wkurzasz się, że tłumaczysz jak do ściany, a druga strona już dawno przestała cokolwiek rozumieć i nie ma ochoty już na Ciebie patrzeć, a tym bardziej słuchać.

 

Masz to przed oczami? To odwróćmy sytuację.

Wyobraź sobie, że wyjechałeś za granicę. Jesteś w zupełnie obcym miejscu, w otoczeniu obcych ludzi. Dookoła słyszysz język, z którego nie rozumiesz ani słowa. Wręcz masz wrażenie, że ten dziwny język jest zlepkiem przypadkowych dźwięków. Nawet te dźwięki brzmią dla Ciebie obco. I jak na złość rozładował Ci się telefon! Nie ma tłumacza Google. Możesz liczyć tylko na siebie.

W tej dokładnie sytuacji ktoś Cię zaczepia i czegoś chce. Zaczyna wydawać te dziwne dźwięki i wskazywać na Ciebie. Próbujesz tłumaczyć, że nie rozumiem, do not understand, ich verstehe nicht, не понимаю. Cudzoziemiec zaczyna ze zrozumieniem kiwać głową, więc masz nadzieję na komunikację w jakimś zrozumiałym języku, a on do Ciebie zaczyna mówić… wolniej. Ale cały czas tym samym językiem.

Im bardziej próbujesz sygnalizować, że ni w ząb, ni cholery, komunikat jest dla Ciebie niejasny, tym wolniej i głośniej cudzoziemiec do Ciebie mówi. Ale nadal tym samym językiem.

 

Rozumiesz już, o co mi chodzi?

Jeśli nie, to pozwól, że Ci wyjaśnię. Dokładnie tak czuje się Twój uczeń, student, kursant czy dziecko, gdy niezrozumiałą kwestię tłumaczysz po raz kolejny tak samo. W ten sam sposób. Tym samym tokiem myślenia. Na tych samych przykładach.

Szansa, że „za którymś razem chwyci” jest w tym przypadku niewielka.

Jak więc zakończyć sukcesem tę nierówną walkę?

Uprość

I to maksymalnie, jak się da. Pozwól sobie na totalne okrojenie tematu, Dopiero jak ogólny zarys będzie zrozumiały, wejdź w szczegóły. To nawet mądrze zostało nazwane zasadą „od ogółu do szczegółu”.

Ponoć Albert Einstein stwierdził kiedyś (głowy nie dam, świadkiem nie byłam):

Jeśli nie potrafisz wyjaśnić czegoś prosto, nie rozumiesz tego wystarczająco dobrze.

I ja się z tym zgodzę! Co prowadzi mnie do kolejnego punktu:

 

Wyjdź z roli eksperta

Ja wiem, że Ty wiesz, o czym mówisz. Twój uczeń też wie, że Ty to wiesz. Ale to nie znaczy, że masz go bombardować specjalistycznymi pojęciami, genezą całego pojęcia i teoriami na jego temat. Zastosuj tylko tę część, która jest absolutnie konieczna. Im mniej, tym efektywniej.

 

Cofnij się z tokiem myślenia i obierz inną ścieżkę

To jest bardzo trudne, bo wymaga wyjścia poza własny porządek logiczny. Czasem trzeba omówić temat od d…rugiej strony. Innym razem dobrać po prostu inne przykłady. Daj innym zrozumieć temat po swojemu. Jeśli tylko prowadzi to do prawidłowych wniosków – jesteście w domu.

 

Poproś podopiecznego o wytłumaczenie

Niech Ci powie tyle, ile rozumie i jak rozumie. Zdarza się, że tylko jeden element układanki jest w złym miejscu i dlatego reszta nie pasuje. W takim wypadku wystarczy zdiagnozować źródło problemu i później idzie już z górki. Da Ci to również szansę na zrozumienie toku myślenia drugiej strony, co ułatwi przekazywanie dalszej wiedzy.

 

Zadawaj pytania naprowadzające

Wykorzystuj wiedzę, którą już posiada Twój podopieczny, żeby poprowadzić go dalej. Dam Ci przykład: masz korepetycje z dzieckiem, które świetnie dodaje, ale chcesz mu wytłumaczyć, jak działa mnożenie. Weź kartkę, coś do pisania, zapisz 3+3+3+3+3+3 i poproś dziecko, żeby po kolei dodawało każdą trójkę. Trzy… Sześć… Dziewięć… i tak dalej. Następnie zapytaj, ile jest trójek. Sześć? To ile jest sześć razy trzy?

 

Poproś o powtórzenie

Gdy już uda Wam się dojść do porozumienia, poproś o powtórzenie tego, co udało się wyjaśnić. Sprawdzisz czy na pewno temat już jest rozpracowany i uzupełnisz ewentualne braki. Poza tym, dzięki temu małemu ćwiczeniu, wiedza bardziej się utrwali.

 

I oto jest. Błysk zrozumienia w oku. Dla tej chwili warto było się poświęcić 🙂


W osiągnięciu tego błysku w oku pomagają dwie rzeczy, o których wspominam w artykule, gdzie dzielę się swoim kluczem do sukcesu oraz opisuję pierwszy krok do zostania Trenerem. Jeśli jeszcze ich nie kojarzysz – zapraszam Cię do zapoznania się 🙂


 

Jeśli spodobała Ci się treść, podaj dalej:

Zostaw Komentarz