fbpx

Odcinek 18: Jak radzić sobie ze wstydem i poczuciem winy

with Brak komentarzy

„Powinno Ci być wstyd!”

Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy słyszałam te słowa. Jako dziecko, jako nastolatka i jako już dorosła kobieta. Czasem słyszałam je od innych, jeszcze częściej od siebie samej.

Wstyd sam w sobie nie jest zły. Jest to emocja jak każda inna, która ma za zadanie nam coś zasygnalizować.

Jego podstawową rolą jest ochronić nas przed czymś, co może być dla nas zagrożeniem lub powodować nasz dyskomfort. Warto zatem nauczyć się tego, jak rozumieć jego sygnały.

Problem ze wstydem jednak jest taki, że jest dość skuteczny w swoim działaniu. Z tego powodu zaczął być używany do „korygowania” zachowań – czy to w formie „metody wychowawczej” czy jako sposób manipulacji.

Dlaczego? Bo działa i jest szybkim sposobem na osiągnięcie celu.

Niestety, jak to często bywa, wstyd również można przedawkować. Między innymi o tym będzie ten odcinek podcastu „Mama jako Trener biznesu”.

Jeśli zatem chcesz się dowiedzieć:

  • Co to jest wstyd i czym różni się od poczucia winy?
  • Jaka jest rola wstydu w naszym życiu i czemu ma służyć według badań?
  • Dlaczego dłubanie w nosie niekoniecznie kończy się poczuciem wstydu?
  • Jakie konsekwencje może mieć nadmierny wstyd lub poczucie winy?
  • W jaki sposób radzić sobie z negatywnym wpływem wstydu na swoje życie?

Posłuchaj tego odcinka:

Jeśli lubisz kolorowanki, zagadki i rebusy, zapraszam Cię również do pobrania kolorowanki związanej z tym odcinkiem. Możesz ją odebrać po zapisie się na newsletter.


Pozbycie się paraliżującego poczucia wstydu było dla mnie ważne w odnajdywaniu równowagi między życiem i pracą, o której mówiłam w poprzednim odcinku podcastu. Już nie potrzebuję sobie niczego udowadniać, więc mogę pozwolić sobie na więcej troski o siebie i bardziej stanowcze ustawienie granic.

Odcinek 18, wersja do czytania

Halo, dzień dobry, nazywam się Joanna Pietrzak i moją supermocą jest łączenie samodzielnego macierzyństwa z pracą jako trenerka biznesu.

Witam Cię w osiemnastym odcinku podcastu Mama jako trener biznesu, w którym znajdziesz informacje, w jaki sposób można pogodzić dwa tak wymagające zajęcia (a przynajmniej jak ja to robię). Pokażę Ci również, jak wiedza trenerska przydaje mi się w macierzyństwie i dlaczego to macierzyństwo mnie rozwija jako trenera.

poprzednim, siedemnastym odcinku podcastu mówiłam o utrzymywaniu równowagi między życiem i pracą. Co to jest work-life balance, na czym polega równowaga energetyczna, jak ważny jest odpoczynek i regeneracja oraz jak wpływa stres na nasz organizm.

Dlatego, jeśli jeszcze nie odsłuchałaś, nie odsłuchałeś poprzedniego odcinka, zapraszam Cię do jego nadrobienia.

Co to jest wstyd?

Dzisiaj chcę z Tobą porozmawiać o czymś, co w mniejszym lub w większym stopniu gości w życiu każdego z nas, a jest to wstyd i to wstyd w rozumieniu wszelakim. Zobaczymy, dokąd mnie ten temat zawiedzie, bo inspiracji w tym temacie miałam ostatnio wiele. Choć nie wszystkimi jestem jeszcze gotowa się oficjalnie dzielić, to zapewne zdradzę to i owo.

Czym zatem jest wstyd i jaka w ogóle jest jego rola? Skoro dysponujemy czymś takim, oznacza to, że pełni (bądź ma pełnić) jakąś konkretną rolę w naszym życiu.

Zacznijmy zatem od tego, że wstyd jest emocją, którą zdarza nam się odczuwać w pewnych sytuacjach. Jest odbierany jako negatywna czy też nieprzyjemna emocja. Osobiście należę do zwolenników podejścia, że nie ma negatywnych emocji. Każda z nich jest ważna, co najwyżej ich długotrwały i silny wpływ może mieć negatywne skutki, ale o tym jeszcze będę mówić.

W każdym razie wstyd, tak najogólniej mówiąc, jest nieprzyjemną emocją, wiążącą się z negatywną oceną wobec siebie. Sygnalizuje nam jakąś niezgodność pomiędzy nami i pewnymi normami lub oczekiwaniami, które mamy za zadanie spełniać. Czyli najprościej, czujemy wstyd, jeśli te normy bądź oczekiwania nie są przez nas wypełnione.

Wstyd jako emocja społeczna

Ta negatywna ocena, jaką jest wstyd, najczęściej występuje w kontekście jakiejś sytuacji społecznej, którą interpretujemy jako naszą porażkę. Przykładowo, jeśli ktoś dłubałby w nosie w samotności, jest duża szansa, że nie odczuje wstydu z tego powodu. Wstyd pojawi się w momencie, jeśli ktoś tę osobę na dłubaniu w nosie przyłapie. Czyli występuje jakaś sytuacja społeczna, w której dana osoba nie spełniła normy zakładającej, że dłubanie w nosie nie jest akceptowalne.

Czasami wstyd pojawia się, zanim dojdzie do jakiejkolwiek sytuacji lub konfrontacji, która może w nas ten wstyd wywołać. Najczęściej zdarza się to, gdy obawiamy się porażki lub boimy negatywnej oceny bądź docinków innych. Może nam się wydawać, że narazimy się na śmieszność na przykład w trakcie wystąpienia publicznego. Albo obawiamy się zabrać głos w obawie, że powiemy coś nieodpowiedniego. Przyszło na myśl, że to może być jedna z przyczyn blokad językowych. Wstydzimy się mówić w obcym języku w obawie, że ktoś się obrazi za nasze błędy albo będzie się śmiał.

Po samych przykładach widać, że wpływ innych osób jest konieczny, żeby pojawił się wstyd. Nic więc dziwnego, że przez wielu badaczy jest on określany jako emocja społeczna. Jego zadaniem jest trzymanie nas w ramach społecznie ustalonych norm. I jeśli faktycznie na tym jego rola by się skończyła, nie ma w nim niczego złego. To wstyd często powstrzymuje nas przed popełnieniem drugi raz tego samego błędu albo przed popełnieniem jakiegoś wykroczenia. Dzięki temu jest on całkiem sprawnie działającym narzędziem do korygowania zachowań niezgodnych z obowiązującymi normami.

Patologiczny wymiar wstydu

Co jednak, jeśli jest on wykorzystywany w niewłaściwy sposób, czasem wręcz patologiczny?

Jednym z takich patologicznych przykładów, który jako pierwszy mi przyszedł na myśl, jest marsz pokutny Cersei Lannister. Jeśli kojarzysz serial Gra o Tron lub całą serię Pieśni lodu i ognia, to zapewne wiesz dokładnie, co mam na myśli. Dla pozostałych jednak krótko wytłumaczę: marsz pokutny to forma kary, której celem jest zawstydzenie i poniżenie osoby, która ją odbywa.

Bohaterka została ogolona, rozebrana i przeprowadzona przez tłum mieszkańców miasta, którzy dodatkowo wcale jej nie ułatwiali zadania. Drwili z niej, opluwali i dosłownie wylewali na nią nieczystości. Jeżeli ktoś miałby wątpliwości co do chęci wywołania u niej poczucia wstydu, to ta scena naprawdę nie pozostawia żadnych niedomówień. Cersei odbywa swoją karę w towarzystwie powtarzającego się cały czas słowa „shame” czyli właśnie „wstyd”. Efekty tego w dalszej części fabuły były opłakane, ale nie będę się tutaj zagłębiać w treść. Chodzi mi o ten wymiar wychowawczy poczucia wstydu, który my – ludzie – nauczyliśmy się wykorzystywać, żeby osiągnąć własne cele.

Wychowanie przez wstyd

Przyjrzyjmy się na przykład podejściu do dzieci. Pozwalam sobie teraz zacytować fragment książki „Twoje kompetentne dziecko” (Juul 2011, s. 26). Wszystkie źródła, z których korzystam są wymienione na końcu.

„Dla wielu rodziców lwią część procesu wychowania stanowi krytykowanie i poprawianie dzieci, kiedy zachowują się niewłaściwie. W takich sytuacjach dzieci muszą przyznać, że coś zrobiły źle lub pokazać, że odczuwają wyrzuty sumienia. Zgodnie z tym modelem rodzice są odpowiedzialni za to, by dziecko uzmysłowiło sobie, że faktycznie zawiniło. Dopiero po przyznaniu się do winy może zacząć zmieniać się na lepsze. Taki sposób myślenia dał początek następującym dobrze znanym powiedzeniom:

Wstydź się!

Powinieneś się za siebie wstydzić!

Nie wstyd ci za siebie?”

Chcę zwrócić Twoją uwagę na te konkretne formy, które zacytowałam – TY się wstydź. Wstydź się ZA SIEBIE. To podkreśla bardzo tę personalną rolę wstydu. Nie wstydzimy się jakiegoś działania, tylko tego, jacy jesteśmy lub tego, co inni o nas pomyślą. Gdy potkniemy się na schodach, czujemy wstyd nie dlatego, bo upadliśmy i stłukliśmy kolano, tylko dlatego, bo inni o nas mogą pomyśleć „Co za łamaga”.

Nie pomaga nam w tym również to, że jesteśmy cały czas wystawiani na oceny i przyjęło się, żeby oceniać nas jako ludzi zamiast oceniać nasze działania czy zachowania. Pomińmy to, że ocenia nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem, ale w to nie będę się dzisiaj szczegółowo zagłębiać.

Oceny nakierowane na to, jacy jesteśmy

Oceny, którym jesteśmy poddawani, są często personalne. Uderzają w osobę i to jaka ona jest, a nie w to, co zrobiła.

Skoro jesteśmy w temacie wychowania, podam przykłady dotyczące dziecka jako osoby zamiast zwrócenia uwagi na konkretne zachowania.

Na przykład:

Co mówimyCo mamy na myśli
„Jesteś niegrzeczny”„Nie chcę, żebyś malował po ścianach”
„Jesteś niemądra”„Polizałaś mydło. Mydło nie jest do jedzenia”
„Nie można na Tobie polega攄Prosiłam Cię rano o wyniesienie śmieci, a nadal nie są wyniesione”
„Matematykiem to Ty nie będziesz”„Widzę, że ułamki sprawiają Ci kłopot”
„Gdzie Ty masz głowę?”„Nie wzięłaś butów na zmianę, choć Ci przypominałam o tym przed wyjściem”

I tak dalej, i tak dalej. Przykłady można mnożyć. Nie wiem czy nie siedzę teraz trochę w swojej bańce, bo dla mnie różnica między jedną i drugą formą jest ogromna i oczywista, ale dla pewności doprecyzuję, o co chodzi.

Opinie i fakty

Pierwsza część przykładu jest nakierowana na ocenę osoby. Jesteś taki, siaki, owaki. Jesteś taka, siaka czy owaka. A skoro taki, taka jesteś, to znaczy, że Ty jako osoba nie spełniasz oczekiwań i norm, a Twoje działania są tylko tego efektem. Cokolwiek zrobisz, i tak będzie źle. Bo Ty jesteś niegrzeczny. Bo Ty jesteś niemądra.

Przewróciłaś się w drodze na scenę, bo jesteś łamagą, a nie dlatego, bo deska na schodach wystawała i tego nie zauważyłaś. Co z tego, że wcześniej przeszłaś trzy klatki schodowe bez żadnego uszczerbku. Wstydź się.

Spaliłeś ciasto, bo jesteś roztrzepany, a nie dlatego, bo nie usłyszałeś ustawionego timera w piekarniku. Co z tego, że jako jedyny pamiętałeś, że dzisiaj Twoja siostra ma urodziny i to ciasto miało być dla niej. Wstydź się.

To jest ten destrukcyjny element wstydu. Jest nam wstyd, bo myślimy o sobie źle. A im bardziej o sobie myślimy źle, tym bardziej nam jest wstyd.

Natomiast druga część wskazanych przeze mnie wcześniej przykładów wskazuje konkretne zachowanie, które wystarczy poprawić bądź skorygować, żeby było w miarę dobrze.

✅ Wystarczy, że przestaniesz malować po ścianach i będzie OK.

✅ Spróbowałaś mydła, wiesz już jak smakuje, więcej go jedz i wszyscy będą szczęśliwi.

✅ Wynieś teraz śmieci, przeproś (jeśli chcesz), a następnym razem zostaw je przy drzwiach, żeby nie zapomnieć i wszystko będzie w porządku.

Poczucie winy

Dzięki temu zamiast poczucia wstydu pojawia się również nieprzyjemna emocja, jaka jest poczucie winy, ale w tym wypadku nie jest ona aż tak dotkliwa dla naszego poczucia wartości. Z drugiej strony jest wystarczająco dotkliwa, żeby odnieść oczekiwany skutek.

Mając w pamięci dyskomfort spowodowany poczuciem winy, najprawdopodobniej nie doprowadzimy do powtórzenia sytuacji. Mamy bowiem wbudowane mechanizmy nazwane strategiami poprawy nastroju (Strelau, 2000, s. 380). Powodują one, że negatywne emocje z przeszłości blokują nas przed powtórką. Tak to powinno działać w założeniu: popełniamy błąd → źle się z tym czujemy → nie robimy tego więcej.

Badacze wskazują, że różnica pomiędzy poczuciem wstydu i poczuciem winy jest taka, że wstydzimy się tego, jacy jesteśmy. Poczucie winy czujemy z powodu tego, co zrobiliśmy (lub czego nie dopełniliśmy). Teoretycznie, badacze uznają, że poczucie winy jest mniej destrukcyjne niż wstyd, choć istnieją sytuacje, kiedy to do końca tak nie działa. Poza tym, granica między nimi jest cienka i obie te emocje mogą być dla nas zagrożeniem, gdy przekraczają optymalny poziom, w którym osiągają skuteczność.

Destrukcyjny poziom wstydu lub poczucia winy

Kiedy zatem mamy do czynienia z niebezpiecznym, wręcz destrukcyjnym poziomem wstydu lub poczucia winy? Na pewno wtedy, gdy są one skierowane przeciwko nam jako środek wywierania wpływu lub co gorsza – manipulacji.

Jak inaczej nazwać zwrot „wstydź się” usłyszany od rodzica czy opiekuna? Jest to metoda wywierania wpływu oparta na wzbudzeniu i wzmocnieniu nieprzyjemnej emocji z powodu nieakceptowanego zachowania. Celem jest wymuszenie akceptowanego zachowania lub postawy.

To takie „lanie” urządzone naszym emocjom, tylko dyskomfort nie jest fizyczny, ale psychiczny. Mechanizm i skutki są takie same. W obawie przed dyskomfortem unikamy sytuacji, które mogą takie odczucia wywołać, lepiej się z nimi kryjemy lub wywołuje to w nas poczucie buntu i niesprawiedliwości.

Konsekwencje

Konsekwencje tego mogą być spore, głównie dla poczucia wartości i integralności takiej osoby. O integralności w kontekście dzieci dużo pisał cytowany już przeze mnie Jesper Juul, autor książki „Twoje kompetentne dziecko” (Juul 2011, s. 51). Nazywa on tak zbiór rzeczy stanowiących to, kim jesteśmy: naszą własną tożsamość, nasze własne granice i nasze własne potrzeby. Zauważmy, ile razy robimy coś niezgodnego z naszymi wewnętrznymi przekonaniami czy potrzebami tylko dlatego, bo ktoś w nas wywołuje wstyd lub poczucie winy? Ile razy unikamy pewnych działań tylko dlatego, bo ktoś w nas taką postawę wzmocnił?

To jest jeden z aspektów destrukcyjnego wpływu wstydu i poczucia winy na nasze życie. Czyli niepodążanie za własnymi potrzebami, za własną tożsamością i robienie rzeczy, które są z nimi niezgodne.

Kolejnym z nich jest na pewno większa podatność na szantaż emocjonalny, o którym mówiłam też w piątym odcinku podcastu na temat asertywności.

To wszystko w połączeniu, może stać się przyczyną kryzysów emocjonalnych z zaburzeniami psychicznymi włącznie.

Co zrobić, żeby się nie wstydzić i nie mieć poczucia winy?

Co zatem zrobić, żeby uniknąć tej destrukcyjnej części wpływu wstydu? Nie uważam bowiem, żeby wstyd czy poczucie winy w tej swojej domyślnej roli były skrajnie niekorzystne i żeby je całkowicie wyeliminować. Owszem, są nieprzyjemne, ale mimo wszystko są one emocjami, które trzymają nas w ryzach i bronią naszych wartości. Jest nam źle, gdy popełnimy coś wbrew sobie i te emocje w tym też grają swoją rolę.

Z drugiej strony, wstyd i poczucie winy, jeśli są w odpowiednim natężeniu, wspomagają nasze funkcjonowanie w społeczeństwie poprzez motywowanie do przestrzegania wspólnie ustalonych reguł czy bardziej empatycznego zachowania wobec innych.

Ja na przykład dzisiaj mam poczucie winy, bo nie skontrolowałam emocji w trakcie rozmowy z operatorem infolinii i byłam wobec niego nieprzyjemna, mimo że po jego stronie nie było żadnej winy. Mając to na uwadze, następnym razem pewnie zagryzę zęby albo wezmę kilka głębszych oddechów, zanim w ogóle wykonam telefon.

Jak więc zachować wstyd i poczucie winy na tym poziomie, który wspiera nas w rozwoju i w jaki sposób nie wchodzić w wyższe poziomy, które zaczynają nas blokować? Chyba nie mogę tak w stu procentach pewnie odpowiedzieć na to pytanie. Cały czas szukam różnych metod, szczególnie że lubię polecać sprawdzone rozwiązania.

Przetestowałam wiele sposobów. Jest ich naprawdę dużo, więc dorzucam trochę ten element osobisty, w którym opowiem Ci co działa u mnie i dlaczego to mi się to sprawdziło.

Moja odpowiedzialność jest mniejsza, niż może mi się wydawać

Pierwszą rzeczą, która pomogła mi w ogóle zauważyć problem ze wstydem, który posiadam, to uświadomienie sobie, że czuję się bardzo odpowiedzialna za wiele rzeczy. Nie wszystkie z nich zależały i zależą całkowicie ode mnie i mimo to, jeśli coś nie wychodziło po mojej myśli, miałam poczucie, że to ja mogłam coś przewidzieć, coś inaczej zrobić albo nie popełnić jakiegoś błędu. Coś jak w powiedzeniu, że „jestem odpowiedzialna za to, że spadł deszcz”.

Na przykład jeszcze dwa lata temu było mi wstyd, gdy mój syn płakał w miejscach publicznych. Miałam poczucie, że to jest jawny przykład mojego braku kompetencji jako matki. Bo to ja nie potrafię go uspokoić, bo to ja coś zrobiłam albo powiedziałam nie tak, że tak gwałtownie zareagował, a w ogóle to moja wina, że nie mam z kim zostawić dziecka i muszę z roczniakiem iść na pocztę. Każdy katar był moją winą, co mi uświadamiano wszem i wobec.

„A może trzeba mu było założyć czapeczkę?”
„A może to przez to, że zapisałaś go do żłobka?”
„Trzeba nie było wychodzić na spacer w deszczu!”.

To też nie pomagało w pozbyciu się tego paskudnego poczucia dyskomfortu, potrzebowałam więc zająć się tym sama.

Tym najważniejszym krokiem prowadzącym do zmiany było uświadomienie sobie, że guzik prawda. O ile nie robię dziecku krzywdy, to nie jest moja wina, że ono płacze. Dzieci czasem płaczą i to z różnych powodów. Czasem z powodu bolącego dziąsła podrażnionego przez wyżynające się zęby, a czasem bo ulubiona koszulka jest akurat w praniu. Oba powody nie są moją winą.

To samo przekładam na pozostałe aspekty mojego życia. Biorę na siebie mniejszą odpowiedzialność za to, co się dzieje wokół. Bardzo mocno ogranicza to u mnie destrukcyjne poczucie wstydu.

Nie będzie mi wstyd za to, że zaplanowałam piknik, zaprosiłam kilka osób, a mimo zapowiedzi dobrej pogody spadł deszcz. A wiem, że niektórym byłoby za to wstyd.

Takie nastawienie zmniejszyło też znacznie mój poziom stresu, więc jakość mojego życia uległa poprawie.

Analiza przyczyny wstydu i przyzwolenie na błędy

Kolejną rzeczą, którą mi pomaga to coś, co wiąże się z tym, o czym mówiłam wcześniej. Gdy zaczynam odczuwać wstyd, zastanawiam się, co jest tego przyczyną. Jeżeli jest to coś zależne ode mnie, to wchodzę w szczegóły:

  • Myślę, które konkretnie moje działanie lub zachowanie mi nie odpowiada i z jakiego powodu.
  • Gdy dochodzę do przyczyny, zastanawiam się czy jest to błąd, który jestem w stanie zaakceptować? Jak mogę go naprawić? W jaki sposób mogę uniknąć go w przyszłości?
  • Dzięki temu, zamiast koncentrować się na tym, że to JA zawaliłam z jakiegoś powodu, daję sobie większe przyzwolenie na popełnianie błędów. Traktuję to jako kolejne kroki nauki na drodze rozwoju samej siebie.

Wsparcie z zewnątrz

Te zmiany jednak nie były dla mnie aż tak oczywiste i łatwe do przeprowadzenia. Dużą rolę tutaj odegrało wsparcie zewnętrzne, głównie terapeutyczne. Potrzebowałam zacząć od wygrzebywania się z kryzysu. Zaczęłam od odbudowywania poczucia własnej wartości, które posłużyło za fundament do dalszego ugruntowania pewności siebie. W tym procesie uznaję, że rola terapeuty jest nieoceniona. Jeśli spotykasz się z takim wyzwaniem, warto pomyśleć o podobnym wsparciu.

O ironio, jednym z objawów tego, że nasze życie bywa zarządzane przez wstyd jest to, że nadal wiele osób nie chce się przyznać do korzystania z pomocy terapeuty czy psychologa (o psychiatrze nie muszę wspominać). Obawiają się oceny jako osoby chorej psychicznie. Skoro jesteśmy przy tym temacie, choroba psychiczna też jest przez wiele osób jest traktowana jako powód do wstydu.

poprzednim odcinku mówiłam o tym, że nadal stawia się znak równości między terapią i chorobą psychiczną. To nie tak. Ludzie nie chodzą do dentysty tylko po to, żeby wyrywać zęby. Chodzą też na kontrolę, po recepty, łatać drobne ubytki lub wykonać higienę jamy ustnej, żeby podnieść komfort swojego życia. Potraktujmy tak samo psychologów i terapeutów.

Z drugiej strony, badania (Instytut Psychiatrii i Neurologii, „EZOP I” 2012) wskazują, że około jedna czwarta Polaków cierpi na jakieś zaburzenia zdrowia psychicznego. W tym są uzależnienia, zaburzenia nerwicowe, na przykład fobie i zaburzenia nastroju. Jedna czwarta to sporo.

Niepokojącą tendencją jest również to, że wiek osób dotkniętych kryzysem psychicznym się obniża. Warto zatem starać się o pomoc w kryzysie, a i bez kryzysu dobrze jest trzymać rękę na pulsie. Można na przykład nauczyć się jeszcze lepiej radzić sobie ze stresem i zachęcać do tego dzieci.

Dystans i nadanie nowego kontekstu

Kolejną rzeczą, która u mnie się sprawdziła, jest umyślne odkrywanie sytuacji, których się wstydzę i śmianie się z nich, co jest trochę związane z utrzymaniem dystansu do siebie.

Przykładowo – jeżeli przewróciłabym się w drodze do biura, opowiem o tym wszystkim zaraz po wejściu. W taki sposób to ja nadaję ton i kontekst całej sytuacji. Utrzymuję kontrolę nad tym, że ludzie się śmieją z tego, bo to było zabawne, a nie dlatego, bo spotkało mnie coś, co może budzić zażenowanie. Jestem wtedy uczestnikiem wspólnego śmiechu, a nie jego obiektem.

Taka zmiana perspektywy od zawsze mi pomagała. Wejść w rolę komika zamiast w rolę zawstydzonej ofiary. To również pomaga w tym, że jeżeli ktoś chciałby Cię wyśmiać i przez to Cię skrzywdzić. Gdy uzewnętrznisz taką sytuację i śmiejesz się z niej, odbierasz mu broń. Nie może Cię skrzywdzić czymś, co najwyraźniej Cię nie boli. Nawet nie pamiętam, gdzie taką radę usłyszałam. To było dawno temu i od tamtej pory mi utkwiło w głowie.

Taka metoda najlepiej się sprawdza w sytuacjach, które budzą zażenowanie. Nie są to sytuacje, co do których nie chcemy, żeby wyszły na światło dzienne, bo inaczej spalimy się ze wstydu.

To nie zawsze chodzi o mnie

Coraz częściej zdaję sobie sprawę, że wiele sytuacji, w których czuję wstyd w obawie przed oceną innych, nikt nie zauważy. Niedawno słuchałam pewnej prelekcji z konferencji TEDx, w której był poruszany był temat wstydu i usłyszałam coś, co dało mi do myślenia. Prelegentka wypowiedziała słowa „To nie zawsze chodzi o Ciebie”.

Zdziwiłbyś, zdziwiłabyś się jak mało uwagi poświęcają nam przypadkowi ludzie z ulicy. Zajęci sobą, swoimi myślami lub przeglądaniem Internetu. Jest duża szansa, że ci obcy, przypadkowi ludzie, którzy wybuchnęli głośnym śmiechem, gdy ich mijasz, są tak pochłonięci sobą, że nawet nie zauważyli Twojej obecności. Jeśli czujesz w tej sytuacji dyskomfort, to w większości siedzi to w Twojej głowie. Zaufaj mi, wiem, o czym mówię i mój przykład potwierdza, że może być dużo lepiej.

Podsumowanie

I tym pozytywnym akcentem chcę zakończyć na dzisiaj. Chcę tylko na sam koniec podsumować w kilku zdaniach metody, które pomagają mi uporać się z problemem nadmiernego wstydu. Być może któraś z nich sprawdzi się również u Ciebie lub kogoś, kogo znasz, a potrzebuje wsparcia w tym obszarze.

  1. Nie biorę już na siebie odpowiedzialności za zło tego świata.
  2. Wzmacniam poczucie własnej wartości, na której buduję pewność siebie.
  3. Korzystam z pomocy specjalistów, jeżeli tego potrzebuję..
  4. Wchodzę w rolę komika zamiast w rolę ofiary.
  5. Rozumiem, że nie zawsze chodzi o mnie.

I pamiętaj – dbaj o siebie.


Zagadki o biznesie do kolorowania

To chyba koniec na dziś. Zanim jednak mnie wyłączysz, chcę Ci zająć jeszcze chwilkę, bo do tego odcinka podcastu jest dołączona kolorowanka. Podobne grafiki, zagadki, rebusy, uzupełnianki są również dostępne dla innych odcinków i noszą wspólną nazwę Zagadek o biznesie do kolorowania. Możesz z nich skorzystać na przykład do odpoczynku (ja tak najczęściej robię) lub pomalować razem z dzieckiem. Są dostępne po zapisie na mój newsletter.

Oczywiście, jeśli masz ochotę, zasubskrybuj ten kanał, możesz mnie też znaleźć na Facebooku Od zera do Trenera i Instagramie @mamajakotrenerbiznesu. Tam informuję o każdym kolejnym odcinku, artykułach i innych treściach.

Podcast jest dostępny również na YouTubie oraz w większości popularnych aplikacji podcastowych.

Kontakt

Jeśli interesuje Cię jakiś temat z zakresu rozwoju osobistego – daj mi znać. Jeżeli będę miała w tym obszarze coś do powiedzenia, chętnie przygotuję coś specjalnie z myślą o Tobie. Możesz do mnie napisać w komentarzu lub jeśli nie chcesz się publicznie odsłaniać, daj mi znać na maila na kontakt@odzeradotrenera.pl.

Dobrze, to tyle na dzisiaj. Jeśli to, o czym mówiłam było dla Ciebie pomocne lub spodobało Ci się, zapraszam Cię na stronę odzeradotrenera.pl/odcinek018, gdzie znajdziesz wygodną formę do czytania oraz odnośniki do wszystkich źródeł, do wspomnianych przeze mnie treści i moich artykułów, z których możesz dowiedzieć się ciekawych informacji o nauczaniu dorosłych, o docenianiu siebie, o wstydzie i krytyku wewnętrznym, a także o moich doświadczeniach trenerskich, a przede wszystkim, co zawsze podkreślam: o ważnej roli miśków mojego syna w procesie przygotowywania się do szkoleń.

Ten podcast specjalnie dla Ciebie prowadziłam ja, znaczy się Joanna Pietrzak, dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie go i do następnego! Pa!


Zapis na newsletter może być pożyteczny, bo jednym z celów projektu Od zera do Trenera, którego część stanowi ten podcast, jest stworzenie materiałów szkoleniowych dla rodziców opiekujących się dziećmi lub osób, które mają po prostu mało czasu. Chcę połączyć szkolenia biznesowe i rozwojowe z kolorowankami i wierszykami. Po zapisie otrzymasz dostęp do Zagadek o biznesie do kolorowania. Dodatkowo, za pośrednictwem newslettera udostępniam próbki mojego produktu i dodatkowe informacje zza kulis. Jeśli nie chcesz, żeby to Cię ominęło, zapisz się na listę.


Żródła

📄 Danieluk B. (2006), „Konceptualizacja poczucia winy i wstydu w ujęciu poznawczym i społecznym”, w: Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio J, Vol. 19, Lublin.

📊 Instytut Psychiatrii i Neurologii (2012), „Kondycja psychiczna mieszkańców Polski – EZOP I”, Warszawa, [dostęp: 2.08.2021] https://ezop.edu.pl/wyniki/

📚 Juul J. (2011), „Twoje kompetentne dziecko. Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?”, przeł. Helmann B. i Baczyńska B., Wydawnictwo MiND Dariusz Syska.

🎞 McHugh C., „The art of being yourself”, TEDx Talks, data publikacji: 15.02.2013, [dostęp: 12.07.2021], https://www.youtube.com/watch?v=veEQQ-N9xWU

📚 Strelau J. (red.) (2000), „Psychologia. Podręcznik akademicki. Tom II Psychologia ogólna”, Gdańsk: Gdańskie wydawnictwo psychologiczne, Dział VI „Emocje i motywacje”.


📱 Media Społecznościowe:

Facebook: http://bit.ly/3mDaWlo

Instagram: https://bit.ly/3p8gXrV


🎧 Tego podcastu możesz posłuchać:

Empik Go: https://bit.ly/3h75GHH

Spreaker: https://bit.ly/3atOHvU

Stitcher: https://bit.ly/3h53373

Spotify: https://spoti.fi/37zyD9X

Youtube: https://bit.ly/3p0LFTY

Podcast Addict: https://bit.ly/2PY0kn2

Podchaser: https://bit.ly/3f2Wt0i

Jeśli spodobała Ci się treść, podaj dalej:

Zostaw Komentarz