A co, jeśli ja tego nie wiem?

with Brak komentarzy

Zgłębianiem tematu nauczania osób dorosłych zajmuję się od 2012 roku, kiedy (trochę przypadkiem) rozpoczęłam swoją drugą specjalizację “Nauczanie języka polskiego jako obcego”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to właśnie nauczanie osób dorosłych będzie ogromną częścią mojego zawodowego życia. A muszę Ci powiedzieć, że przybierało to różne formy.

 

Początki nauczania

W pierwszej “dorosłej pracy”, oprócz standardowych obowiązków, odpowiadałam również za kilka rzeczy związanych z ogólnie pojętym HRem. Zajmowałam się zbieraniem dyspozycyjności (byliśmy w większości studentami lub uczniami) i tworzeniem grafiku, ale co najważniejsze – jednym z moich zadań było prowadzenie rozmów rekrutacyjnych oraz wprowadzanie nowych osób w podstawowe obowiązki. Rotacja była spora, więc wytworzyliśmy pewien system szkoleń wewnętrznych, w których grałam jedną z głównych ról.

Niedługo później zaczęłam równolegle prowadzić lektorat języka polskiego w prywatnej szkole wyższej, gdzie trafiłam z polecenia. Jak na warunki rynkowe, pieniądze były koszmarnie niskie, ale miałam za to pełną swobodę programową. To ja podejmowałam decyzje, co danego dnia będziemy robić i w jaki sposób. Działałam wtedy bardziej intuicyjnie niż systemowo, ponieważ nie miałam za grosz wiedzy na temat tworzenia takiego systemu. Uczyłam się tego „w praniu” i to na własnej skórze.

 

Ciąg dalszy

W kolejnej pracy, po dłuższym czasie pełnienia obowiązków na zupełnie innym stanowisku, wylazła moja smykałka do nauczania i minimum umiejętności, które zdobyłam w tym zakresie. Nawet nie wiem kiedy, powróciłam do roli osoby prowadzącej szkolenia stanowiskowe. Widocznie sprawdziłam się w tym na tyle, że niedługo później przekazano na moje ręce losy działu szkoleniowego. I tak jestem sobie po dziś dzień – zarządzając procesami szkoleniowymi w jednej z korporacji na polskim rynku.

 

No i co z tego?

Ten przydługi wstęp był po to, żeby pokazać Ci długą drogę, którą już przebyłam (a jeszcze sporo przede mną). Ponieważ w ciągu tych lat byłam wielokrotnie wystawiona na pytania i wątpliwości osób, które miałam wspomóc moją wiedzą i umiejętnościami. A nie zawsze było tak kolorowo jak teraz, kiedy już coś wiem i umiem.

No właśnie. Więc co robić, gdy tych umiejętności lub wiedzy po prostu brak?

Co jeśli JA NIE ZNAM odpowiedzi na zadane pytanie?

Co jeśli JA NIE WIEM tego, o co mnie pytają?

W końcu powinnam być autorytetem w swojej dziedzinie, prawda?

 

W takich chwilach z pomocą zawsze przychodziła mi do głowy wskazówka, którą usłyszałam jeszcze na studiach i stosuję do dziś:

Jeśli czegoś nie wiesz, powiedz “nie wiem, dowiem się”.

I faktycznie się dowiedz. Albo przynajmniej spróbuj.

 

Co Ci to da?

Na pewno zejdzie z Ciebie napięcie. Nie musisz już ukrywać swojej niewiedzy, lawirować, lać wody, obchodzić tematu i błądzić wzrokiem. Nie każdy wszystko musi wiedzieć – w końcu uczymy się całe życie.

 

Co jeszcze Ci to da?

Faktyczną wiedzę. Wyobraź sobie, że za każdym razem, gdy czegoś nie wiesz, szukasz odpowiedzi: czytasz na ten temat, pytasz bardziej doświadczonych kolegów bądź szukasz jeszcze gdzieś indziej. Dzięki temu zyskujesz coraz więcej informacji i doświadczenia, więc jest coraz mniej pytań, na które musisz odpowiedzieć „nie wiem”. Coraz mniej sytuacji, które są w stanie Cie nieprzyjemnie zaskoczyć. A nawet jeśli zdarzy się już coś takiego – umiesz z tego wybrnąć, nie zastanawiając się zbyt długo.

 

I najważniejsza rzecz – budujesz swój autorytet w oczach osoby, która zadała Ci pytanie. W końcu obietnica została dotrzymana. Satysfakcja obu stron gwarantowana!


Jeśli zastanawiasz się, jaka wiedza jest potrzebna Trenerowi na start, zapoznaj się koniecznie z tym artykułem. Dowiesz się z niego, że nie taki diabeł straszny, jak go malują 🙂

 

Jeśli spodobała Ci się treść, podaj dalej:

Zostaw Komentarz